czwartek, 19 marca 2020

Szczęście nie przychodzi z zewnątrz.

Kiedy zaczynałam praktykować jogę, poszukiwałam sposobu na szczęśliwe życie.
Zaczynałam od ćwiczeń oddechowych i asan. W jednej ręce książka, druga usilnie próbowała sięgnąć w jakieś niedostępne rejony ciała.
Nie było ani prosto, ani przyjemnie, tym bardziej nie relaksująco.
Mijał czas i zaczynałam pogłębiać swoją praktykę, a największym odkryciem było to, że asany prowadziły mnie "do wewnątrz".
Zaczęłam skupiać się na odczuciach w ciele, kierować uwagę w miejsca, z którymi pracuje.
Czułam, jakbym wracała do domu. Stopniowo pojawiały się emocje, które znajdowały ujście w pozycjach. Oczyszczałam się z napięć - z ciała i z ducha. Wzmacniałam ciało i ducha.
Powoli przyszła równowaga i poczucie spokoju. Zaufałam, że nic nie dzieje się bez przyczyny, a życie rzuca nam wyzwania, abyśmy mogli wzrastać.

Wtedy zrozumiałam, że szczęście nie przychodzi z zewnątrz. Wszystko czego potrzebuję, jest we mnie.
Codziennie wchodzę więc na matę, z akceptacją i miłością, nie wymagając od swojego ciała, a opiekując się nim. Praktykuję z uważnością na oddechu,  który prowadzi mnie powoli. 
"Niekrzywdzenie" to ważna zasada, którą powinniśmy stosować w relacjach z ludźmi, ale przede wszystkim w relacji z samym sobą.
Wejdź więc dzisiaj na matę i posłuchaj ... wsłuchaj się w najcichsze szepty swojej duszy.
Tam jest szczęście.


ŚWIATŁO WE MNIE POZDRAWIA ŚWIATŁO W TOBIE
Namaste,
J.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz